Ktoś mądry powiedział kiedyś, że wróg Twojego wroga, jest Twoim przyjacielem - i chociaż ja nie wiem, czy nazwanie studia Infinity Ward wrogiem dla Treyarch jest odpowiednim określeniem, to ni mniej, ni więcej na pewno produkt finalny wynikający z tej niewątpliwej rywalizacji będzie naszym przyjacielem.
Dlaczego? Ano to bardzo proste, bowiem gra zapowiada się naprawdę wyśmienicie i jeżeli choć 80% podawanych rewelacji się sprawdzi, to możemy oczekiwać powrotu króla.
Kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o szóstej części Call of Duty, rozpętała się wokół nich burza. Po pierwsze gracze dowiedzieli się, że po raz kolejny IW odeszło od konwencji II wojny światowej, a po drugie okazało się, że nie będzie to już kolejna część serii CoD, a całkowicie odrębny tytuł Modern Warfare 2.
Jako, że ta pierwsza informacja nie była może jeszcze takim szokiem, bo przecież „czwórka” również przenosiła nas w czasy współczesne, tak druga rewelacja wywołała prawdziwą burzę, która ostatecznie poskutkowała tym, że w tej zapowiedzi będziemy mówić o Call of Duty: Modern Warfare 2.
Niejeden z Was pewnie zastanawiał się, co jeszcze można zmienić w nadchodzącej części serii, aby jeszcze bardziej trafiała ona w gusta graczy. Jak widać po słowach twórców, nie osiedli oni na laurach i wciąż uczą się nowych, hipnotyzujących gracza technik.
Jednym z elementów, które najbardziej przyciągały do CoD4:MW była niewątpliwie fabuła. Okazuje się, że wątek, pojawiający się w „czwórce” zostanie pociągnięty również w kolejnej części wyprodukowanej przez studio Infinity Ward.
Ponownie zatem staniemy oko w oko z ludźmi Zakhayev’a, którzy będą chcieli wykorzystać chaos w globalnej polityce, wywołany brakiem stabilizacji w geopolitycznej sytuacji Rosji. Ten orientalny odłam globalnego terroryzmu zaprowadzi nas zatem w takie tereny naszego globu, jak Rio De Janeiro, Syberia, czy głębokie i górzyste tereny Azji.
Jeśli chodzi o przyjazne postaci, które już znamy z poprzedniej części, to na pewno nie zabraknie wśród nich sierżanta John'ego „Soap” MacTavish’a (głosu użyczy mu Ken Lally – aktor m.in. z filmu „Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka), który jednak w „szóstce” obejmie rolę NPC i dowódcy międzynarodowej grupy zwanej Task Force 141. Niestety póki co, nic nam nie wiadomo na temat udziału legendarnej i kultowej już postaci: Kapitana Price’a.
Twórcy zapowiadają, iż nie zabraknie w grze misji, które znane są graczom, jako przerywniki w zasadniczej rozgrywce, a więc będziemy mogli postrzelać podczas pościgu na skuterze śnieżnym, przeżyć szturm z helikoptera, czy wysadzić kilku terrorystów przy pomocy termowizyjnej broni lotniczej. Co ciekawe, czeka nas również etap podwodny, w którym będziemy musieli zmodyfikować naszą naziemną taktykę likwidowania wroga.
Jak się okazuje, po raz pierwszy chyba w historii serii, nie będziemy mieć problemów z niszczeniem otaczającego nas środowiska. Chłopcy z IW zapowiadają zaawansowany silnik fizyczny, który umożliwi modyfikację terenu oraz uruchomienie rykoszetów. Problem jednak w tym, że po obejrzeniu trailera i wszelkiej maści teaserów, niestety nie wydaje się by zlikwidowano problem oskryptowania gry… Nadal wszystko działa zgodnie ze scenariuszem, pozbawiając nas pełnej swobody.
Zwróćmy uwagę na kolejną innowację, jakiej jeszcze w serii CoD nie widzieliśmy – jest to znany nam bardzo dobrze z Max Payne’a Bullet Time. Oczywiście nie będzie polegać to na tym, że naszą postać zapamiętamy, jako skaczącego w boki herosa, rzucającego przy tym śrutem na lewo i prawo, a po prostu w najważniejszych momentach gry będziemy mogli spowolnić czas, czyniąc dzięki temu grę bardziej efektowną, a przy tym łatwiejszą.
Zastanawiacie się zapewne, jakie nowości szykują nam twórcy w zakresie uzbrojenia. Otóż już na wstępie mogę Wam powiedzieć, że będzie czym strzelać. Na pewno pojawią się nasi starzy przyjaciele z „czwórki”, czyli M16, AK-47, M4 oraz M40 (które jednak w znacznej części ulegną modyfikacji). Niestety zabraknie z kolei takich cacuszek, jak Scorpion, P90, M21, R700, G3 czy G360. To niestety nie koniec listy, bowiem twórcy nie udostępnili całego spisu broni, która była w CoD4:MW, a nie ukaże się w nowej odsłonie.
Zwróćmy jednak uwagę na wspomniane słowa przedstawicieli IW, wedle których do rąk weźmiemy m.in. amerykańską snajperkę SR25M, kanadyjski karabin Diemeco C8 i brytyjski L85A2. Oprócz tego do naszej dyspozycji ma zostać oddany nóż, a jak głosi plotka w trybie sieciowym, ma czekać na nas podobno aż 35 różnych modeli broni. Czy to jednak prawda, dowiemy się dopiero w dniu premiery.
Logiczną konsekwencją znudzenia trybem pojedynczego gracza jest przejście do sieciówki. Tutaj twórcy przygotowali dla nas kilka niespodzianek.
Jedną z nich jest na pewno nowy tryb rozgrywki, zwany „Secure”. Jest to zmodyfikowana wersja CTF, w którym naszym zadaniem będzie zdobywanie tajnych danych, a nie, jak to zwykle bywało flagi. Dodatkowo jeden z nowych trybów postawi nam za cel zlikwidowanie wyłącznie jednego losowego członka drużyny przeciwnej. Myślę, że to dobry sposób na zmodyfikowanie drużynowej taktyki, bowiem teraz będzie trzeba ukształtować szyk na kształt rządowego BORu. ;-)
Co ciekawe, po sukcesie trybu Zombie w World at War, Inifity Ward postanowiło spróbować zaaplikować analogiczny tryb do swojej gry. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale już czuję, że rzesza graczy tylko zaciera ręce.
Za każdym razem, gdy pojawia się nowa część CoD, wraz z nią wypływają na wierzch pytania o pojazdy w trybie sieciowym. Wedle zapowiedzi, w CoD: Modern Warfare 2 będziemy mieli dostęp do pojazdów, w skład których wejdą helikoptery i samoloty, umożliwiające nam przeprowadzenie nalotu. Wobec tego, domyślamy się, że będzie to po prostu kopia rozgrywki, którą znamy z „czwórki”.
Nie zaskoczy nas również to, iż w „szóstce” będziemy mogli ponownie zagrać w trybie kooperacji, co jednak nie oznacza, że w przypadku konsoli zagramy na podzielonym ekranie… Co to, to nie.
Nowością jednakże będzie dla nas możliwość modyfikacji wyglądu naszej postaci ze względu na klasę i narodowość. Póki co, autorzy gry nie zdradzili na czym miałoby to polegać, jednakże wierzymy, że będzie ciekawie. Jeśli już poruszyliśmy temat klas, wypadałoby zwrócić uwagę na to, że snajperzy otrzymają dostęp do różnego rodzaju kamuflażu, jednakże aby nie było za łatwo, zabroniony zostanie im dostęp do tłumików, co wydaje mi się dość dziwnym posunięciem ze strony twórców. Nie wspominam oczywiście o całej masie nowych perków, bo jakby to powiedział Jarosław Kaczyński to „oczywista oczywistość”.
Generalnie, gdyby tak zsumować powyższe rewelacje, to można by stwierdzić, że szykuje nam się hit sezonu. Hit ten wedle zapowiedzi ma pojawić się w listopadzie i tylko w zasadzie od niego zależy, czy podbije serca graczy. Moim skromnym zdaniem, skoro pracownicy IW pomimo tak wielkiego ryzyka, podjętego przy planowaniu „czwórki” nie popełnili błędu i spłodzili znakomitą grę, to przy okazji Call of Duty: Modern Warfare 2 nie mają prawa się pomylić, ale jak wszyscy wiemy, historia ich oceni… A jeszcze wcześniej my!
Komentarze użytkowników
Średnia ocena użytkownika
(1 głos)
Pokaż 9 z 9 komentarzy
1.
05-01-2010 20:55
nacje
dróżyn nie będzie można wybierać komp wybiera za nas między rengers'ami, TF141, milicją i przeciwnikiem (tak nazywa się dróżyna)
zwiastun i trailer gry zacheca do wyprobowania gry ale nie mylmy tej odslony jako kolejne cod to po prostu druga odslona cod4mw mozna powiedziec ciag dalszy przygody soapa
ehh jak sobie przypomnę coda 1...to była dopiero rewelacja nie mówiąc już o 2...chociaż dobrze ze gra się rozwija i nie ma ciągle tego samego tematu czyli 2 WŚ tylko coś nowego tera tylko brakuje żeby była jakaś część o wietnamie albo zatoce
Uprzedzając pytania, bo już takie były. Nie wiem i nie wiadomo czy bedzie mozna wybrac sposrod wielu nacji (zmiana wygladu).Także raczej nie bedzie polaków :P